niedziela, 11 października 2015

01.





Oczko wodne było otoczone drzewami, dzięki czemu w upalny dzień można było schować się w ich cieniu. To zdecydowanie moje ulubione miejsce. Niezbyt głęboka woda, ryby pływające w głębi. Zawsze się nimi zachwycałam, kiedy przychodziłam tutaj się wyciszyć.
Lato. Ptaki śpiewają, ludzie się cieszą. Właściwie wszystko się cieszy.
Moje przemyślenia przerwał szmer żwiru. Podniosłam się z drewnianej ławki. Szłam przez ogród szybkim krokiem, a wiatr zmagał się z moimi blond włosami, rozwiewając je.
Gościem był listonosz. Odebrałam od niego listy, dziękując szerokim uśmiechem. W drodze do ulubionego zaułku zaczęłam przeglądać przesyłki. Głównie rachunki. Jedna koperta była adresowana do mnie.
Usiadłam na ławce, po czym otworzyłam list.
Szanowna Pani,
W imieniu moim i moich pracowników chciałam zaprosić Panią na coroczny Zjazd Polskich Jeźdźców. Podaję adres:
ul. Puławska 266
Warszawa, Polska
Uroczystość odbędzie się 10. sierpnia tego roku, a zakończy 20. sierpnia tego roku. Do zarejestrowania się w akademiku oraz prezentacji zapraszamy 9. sierpnia o godzinie 10.00. Tam dowie się Pani, o której rozpoczną się zawody jeździeckie.
Liczymy na Pani zaangażowanie i pomoc w realizacji naszego pomysłu.
Z poważaniem,
Patrycja Zięba
Organizatorka ZPJ




W załączniku znalazłam przepustkę.
Żadne słowo nie mogło określić mojej radości w takim momencie! Seba już kilka razy był na tym zjeździe, a my z Kaliną nigdy. Byłam rozpromieniona jak nigdy! Postanowiłam pochwalić się mojej przyjaciółce.
Kalina była niską dziewiętnastolatką burzą brązowych włosów. Jej brązowe oczy idealnie pasowały do niezbyt dużych ust i grzywki czesanej na bok. Była sarkastyczna i odrobinę dziecinna, ale niezawodna i lojalna.
Włączyłam telefon i wybrałam numer do dziewczyny. Po trzech sygnałach odebrała.
Hej, Magda! Czemu dzwonisz? Coś się stało? — zapytała z nutką ciekawości, a może obawy w głosie.
Wiesz, że przed chwilą był u mnie listonosz? I...
Nie, nie wiem... Ale no, dokończ! - dodała szybko.
...I dostałam zaproszenie na Zjazd Polskich Jeźdźców! — oznajmiłam dziewczynie z radością.
No co ty, nie gadaj! Właśnie miałam do ciebie dzwonić z zapytaniem, czy dostałaś najpięważniejsze zaproszenie dla jeźdźców! — Nawet przez słuchawkę było słychać, jak szeroko się uśmiechała.
Nie ma takiego słowa! — zaśmiałam się. — A nie, czekaj, już jest.
No skończ z tą swoją debilną fobią na punkcie poprawności językowej! Ja tu błyszczę rozumem, a ty niszczysz mi chwilę sławy! — powiedziała z udawaną rozpaczą w głosie.
Ta... — przytaknęłam głową w myślach.
W tym samym momencie zadzwonił Sebastian. Powiedziałam do Kaliny ciche: „Poczekaj chwilę, Seba dzwoni” i dodałam rozmowę.
Magda, to do ciebie Kalina się tak drze? — zapytał ni z gruszki, ni z pietruszki.
Ale co... — zaczęłam, gdy odezwał się:
— „Magda, ile kosztuje maść na ból dupy?! A, sorry, już wiem, dzięki!”.
Mimo woli uśmiechnęłam się.
Ale jak ty ją w ogóle słyszysz?— Leżę sobie na balkonie, a ona krzyczy na podwórzu. Jak tu nie słyszeć? W końcu ona zawsze...
A wiesz, że ona... — Nie dane mi było dokończyć.
... Ona lubi się drzeć? To akurat odkryłem dawno — zaśmiał się cicho.
Pokręciłam głową. Trzy, dwa, jeden...
COŚ TY POWIEDZIAŁ, ZAWSZONY PUDLU NIEWYDARZONY? — krzyknęła Kalina. — Ty...
I nastąpiła długa wiązanka, w której usłyszałam kilka nieznanych mi wcześniej słów.
Kalina, spokojnie, bez nerwów! On sam zadzwonił, a ja przyczepiłam jego rozmowę w odpowiednim momencie.
Jak ja cię zaraz...
Chwilowo wyciszyłam jej rozmowę. Litania jak stąd do Krakowa!
Magda, kara Kalino, za moment wrócę. Ktoś przyjechał, a ja sam w domu.
Zaraz się przekonasz o moim prawdziwym charakterze, bo mimo tylu lat spędzonych w twoim towarzystwie, jeszcze dokładnie mnie nie znasz...
W ogóle się tym nie przejmowałam. Byłam spokojna nie tylko o moje, ale także i jego życie. Poprawiłam jeden z loków, który mimo dokładnego uczesania zwisał mi na twarzy. Usiadłam wygodniej na ławce i wyczekiwałam ataku Kaliny.
Kiedy wreszcie przyszedł Seba, byłam psychicznie przygotowana.
Sebuś, Magda pytała się mnie, czy zgodziłabym się na konny wyjazd na San. Jest lato, woda cieplutka, to tym bardziej. Ja pytam się ciebie: idziesz, czy zostajesz w domu? — zapytała Kalina.
„Osz ty kłamco”.
Raczej idzie, nie będzie chyba gnił przed telewizorem — uśmiechnęłam się, nie dając Sebie dojść do głosu.
W duszy szykowałam zemstę.
A skąd możesz wiedzieć, co robię w domu?
Wiesz, założyłam podsłuch i kamery — powiedziałam ironicznie.
Kiedy umówiliśmy się na konny piknik, wstałam z ławki i powoli szłam na tych moich chudych nóżkach do stajni. Nuciłam jakąś melodię ze szkoły muzycznej. Grałam na pianinie i chyba nawet mi to wychodziło, ale zrezygnowałam ze względu na konie.
Już z daleka zobaczyłam beżowy budynek, w którym mieściła się stajnia. Była tam Anastazja i Anatol — dwa kucyki Rozalii, mojej siostry. Stała tam także moja duma, kochana, siwa, hanowerska klacz o imieniu Eyre. Idealna do skoków, którym się poświęciłam. Silne nogi, długa grzywa, oraz wielkie, bijące serducho, które, gdyby chciało, mogłoby obdarzyć miłością cały świat.
Anastazja, Anatol, gotowi na wybieg? — zapytałam, witając się z końmi.
Wyprowadziłam je na pastwisko, po czym wzięłam się za Eyre. Wzięłam szczotkę ryżową i, zaczynając z lewej, przedniej strony, usuwałam wszelkie zaklejki, co chwila uspokajając klacz. Mówiłam pod nosem: „Stój, cholero, stój... Ja cię nauczę spokojnie się zachowywać”.
Kiedy skończyłam, zaczęłam usuwać kurz i brud miękką szczotką. Powoli i delikatnie, Eyre to dosyć wrażliwa klacz. Kopystka w dłoń i czyściłam kopyta. Na koniec przetarłam je miękką gąbką.
Poszłam do siodlarni i wzięłam czarne siodło oraz ogłowie. Osiodłałam klacz, po czym wyprowadziłam ją z boksu, a potem ze stajni. Wsiadłam na nią i ruszyłam nad rzekę, podziwiając cudowne, letnie krajobrazy.

Kiedy dojechałam, Kalina już na mnie czekała. Poszłyśmy na płyciznę, a ja wepchałam ją do wody. Z satysfakcją wróciłam na piknikowe miejsce, a tam rozłożyłam koc i jedzenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 1. nareszcie jest! I to jaki długi... Nie mam daru do pisarstwa, ale może jednak zadziałam na te wasze biedne serduszka... Mam nadzieję, że się spodobał!
Pozdrawiam, Cavaletti
PS Na każdy komentarz odpowiadam!

7 komentarzy:

  1. Pff twój blog to żenada. Tak samo jak ty. Piszesz jakieś zwalone opowiadanie o koniach a wogule nie masz o tym pojęcia i powinnaś wogule przestać pisać bo nie umiesz
    ......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisał ktoś, kto nie zna ortografii :)

      Usuń
    2. Zacznę od tego, że nie podoba mi się Twoja postawa odnośnie takich internetowych "kozaków", jak powyżej. Lubię ludzi, którzy nie przejmują się takimi głupimi do kwadratu "opiniami" anonimowych użytkowników.
      Wyczytałam w "o mnie" że masz 11 lat i to dla mnie wielkie zaskoczenie, bo piszesz naprawdę dobrze!
      Fabuła zapowiada się bardzo dobrze, a szablon jest przepiękny!
      Polubiłam już bohaterów, wszyscy wydają się być sympatyczni i interesujący, choć liczę też na jakiś czarny charakterek :-)
      Nigdy nie wiem, co pod pierwszymi pisać, więc czekam niecierpliwie na następną część i nigdy nie rezygnuj z tego co kochasz, bo piszesz bardzo dobrze! ;-)
      Zapraszam do siebie:
      itisnotourloveaiff.blogspot.com
      x

      Usuń
  2. Zacznę od tego, że nie podoba mi się Twoja postawa odnośnie takich internetowych "kozaków", jak powyżej. Lubię ludzi, którzy nie przejmują się takimi głupimi do kwadratu "opiniami" anonimowych użytkowników.
    Wyczytałam w "o mnie" że masz 11 lat i to dla mnie wielkie zaskoczenie, bo piszesz naprawdę dobrze!
    Fabuła zapowiada się bardzo dobrze, a szablon jest przepiękny!
    Polubiłam już bohaterów, wszyscy wydają się być sympatyczni i interesujący, choć liczę też na jakiś czarny charakterek :-)
    Nigdy nie wiem, co pod pierwszymi pisać, więc czekam niecierpliwie na następną część i nigdy nie rezygnuj z tego co kochasz, bo piszesz bardzo dobrze! ;-)
    Zapraszam do siebie:
    itisnotourloveaiff.blogspot.com
    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, teraz wiem, że ktoś to czyta :)
      Odpisałam na tamten komentarz, bo akurat nie miałam co robić w Internetach :)
      Już zaglądam.
      Pozdrawiam,
      Strawberry Princess.

      Usuń
  3. Gorąco zapraszam do siebie, opowiadanie FANTASY.
    Jeśli lubisz tego typu blogi, nagromadzenie magii... to mój blog powinien Ci przypaść do gustu. ;)
    Pozdrawiam, KatieKate

    http://jestesmydziecmiziemi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie się zapowiada,a to dodatkowo potęguje tematyka trafiająca w moje gusta. Jak słusznie zauważyła xBlackVeilBridesx xoxo, jak na swój wiek piszesz całkiem nieźle. Myślę, że zostanę stałą czytelniczką i Ciebie również zapraszam do siebie w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za obserwacje i komentarze.
Jeśli mam czas, odwiedzam każdy blog, o którym napiszesz w komentarzu.
Prosiłabym, abyś nie pisał/a komentarza typu: „Fajny blog, wpadnij na mój”, „Obserwuję, wpadnij na mój”, bo to świadczy o tym, że chcesz się zareklamować.

Szablon