niedziela, 19 czerwca 2016

06.



 — Kalina, ciągniesz mnie za włosy!
Siedziałam na krześle, czekając, aż Kara rozczesze moje włosy. Były lekko kręcone, przez co trudno je było doprowadzić do ładu. Koleżanka pomalowała moje usta i podkreśliła oczy. Założyłam także turkusową sukienkę bez ramiączek. Góra była wysadzana diamencikami, pod nimi czarny pasek i seledynowe falbany. Nie mogłam uwierzyć, że miałam na sobie tak piękną suknię.
Siedź spokojnie! powiedziała donośnie, po czym spokojnie dodała: Już kończę.
Przewróciłam oczami.
Mówiłaś to pół godziny temu! uśmiechnęłam się z udawaną obrazą. Rozumiem, że chcesz być fryzjerką i na mnie ćwiczysz, ale bez przesady, dziewczyno!
Burknęła coś wesoło pod nosem i zaczęła szybciej zaplatać warkocz. Po piętnastu minutach...
Gotowe! powiedziała, po czym odwróciła moje krzesło w stronę lusterka.
Wow... wyszeptałam, uśmiechając się z niedowierzania.
Miałam na głowie bardzo luźną koronę z grubego warkocza. Aż się zdziwiłam, co można zrobić w trzy godziny...
Chodźmy już, bo się spóźni... Nie dokończyła.
Ale mówiłaś, że zostanie godzina... wyszeptałam.
Bo sądziłam, że uwierzysz... powiedziała, po czym złapała mnie za ramię i nerwowo pociągnęła. No chodź, chodź, chodź!
No idę, idę, idę! zaśmiałam się, po czym zaczęłyśmy iść zdobionymi portretami korytarzami. O dziwo, jakoś trafiłyśmy.
Omajgat wychrypiała Kalina.
Sala była bogato udekorowana. Z daleka zobaczyłam, że przy stołach z jedzeniem już stał Sebastian i popijał szampan, czy coś takiego.
Z piętra na salę prowadziła para schodów; jedne z prawej, drugie z lewej strony. Na tarasie pomiędzy nimi stała Biała Królowa, przygotowująca się do przemówienia. Kiedy zaczęła coś mówić, z Kaliną siedziałyśmy przy stoliku. Potem w całej sali zaczęła rozbrzmiewać muzyka, niczym świerszcze wypełniające letnią ciszę.
Zatańczysz? Usłyszałam za sobą głos Seby. Wstałam i odwróciłam się, a ten podał mi szarmancko rękę. Nachylił się do mnie tak, że poczułam jego oddech na szyi, a potem: Mamy sobie coś do załatwienia, ale to potem.
Zabiło mi mocniej serce. Zaczęłam z nim tańczyć do w miarę żwawego utworu. Był miły, prawił komplementy, ale wypowiedziane przez niego zdanie trochę mnie przestraszyło. Kiedy wreszcie mnie odstawił, podszedł do mnie inny mężczyzna. Nie miałam nawet chwili wytchnienia, aż do końca balu.
Mamy już późną porę. Żeby nie zakłócać spokoju innym, kończymy bal. Dziękuję za obecność! powiedziała Biała Królowa z tarasu.
Nie widząc nigdzie Kaliny, weszłam po schodach. Wędrowałam korytarzem do pokoju. Nagle usłyszałam kroki, miałam zamiar się odwrócić. Do momentu, gdy ktoś złapał mnie za ramię. Jęknęłam z bólu.
Mówiłem, że mamy coś do załatwienia przeraźliwie wyszeptał Seba. Odwrócił mnie i złapał za barki.
Seba, ty... jesteś pijany... powiedziałam ledwie słyszalnie.
Wcale nie jestem! wykrzyknął. Przystawił mnie do ściany. Zawsze chciałem ci coś powiedzieć, ale ze względu na Kalinę nie zrobiłem tego. Ze strachem popatrzyłam mu w oczy. Zobaczyłam tylko zimną pustkę. Jesteś zwykłą szmatą! wysyczał. Serce podskoczyło mi do gardła.
Jesteś kompletnie pijany wychrypiałam.
A ty... Nie dokończył, bo przekręcił głową i odszedł.
Myślałam, że mnie uderzy. Nigdy nie widziałam w nim tak kompletnie szarej, zimnej pustki. Czułam, jak łzy napływały mi do oczu. Zaczęłam zsuwać się po ścianie, nie martwiąc się o sukienkę, buty czy makijaż. Moim ciałem wzdrygał szloch. Kalina nie uwierzy. Rozpłakałam się. Byłam sama.


***


Co ty za herezje opowiadasz? zapytała Kalina. Zawsze byliście przyjaciółmi...
Byliśmy. Dobre słowo powiedziałam z sarkazmem. Zacisnęłam pięści, kiedy poczułam, że kolejne łzy napływają mi do oczu.
Magda! Jestem twoją przyjaciółką. Powinnam cię wspierać w każdej sytuacji, ale zawahała się myślę, że muszę do niego pójść i wygarnąć mu to, co o nim myślę w takiej sytuacji!
Popatrzyłam jej w oczy. Zobaczyłam wesołe iskierki, które były gotowe do działania. Skinęłam głową.
Jeśli chcesz, możesz tu zostać, ale...
I zostanę. Nie dałam jej dokończyć.
Przytuliła mnie mocno, po czym powiedziała:
To ja w takim razie do niego idę.
Już po chwili usłyszałam jej krzyki. Mimo woli uśmiechnęłam się. Tylko ona potrafiła zrobić taką awanturę. Usłyszałam głośny stukot szpilek, odchodzących w dal. Ciekawe, co jej naopowiadał.
Trzask drzwi.
COŚ TY JEJ NAOPOWIADAŁAŚ?! W jednej chwili poczułam mocne szarpnięcie za bark. Syknęłam z bólu. Jesteś zwykłą szmatą, jak już wcześniej mówiłem. Pociągnął mnie za ramię, tak, że byłam zmuszona wstać. Gdybym mógł, to bym cię nigdy nie poznał, ale... Zawahał się. Nieważne. Zejdź mi z oczu! krzyknął, po czym rzucił mnie na podłogę. Uderzyłam się o łóżko. Straciłam przytomność.


***


KURKA, MAGDA! JEDNOROŻEC!
Poczułam, jak ktoś szarpie mnie za ramiona. Mimo woli wzdrygnęłam się. Otwierałam powoli oczy, a pierwsze, co ujrzałam Kalinę ze śmieszną miną.
Dobra, żyję, spokojnie! wyszeptałam. Poczułam przeraźliwy ból w okolicy skroni.
No, dobra... Chcesz wiedzieć, jak to się stało? Przytaknęłam głową. Więc, zrobiłam sama-wiesz-komu awanturę i on się zaczął drzeć. No i ja wyszłam, opowiedzieć o wszystkim Białej Królowej, ale nie było ani jej, ani Błękitnej Damy. No i usłyszałam jakieś wrzaski, ale zbytnio się nimi nie przejęłam. I jak wróciłam, to ty już leżałaś nieprzytomna... z rozcięciem tutaj. Pokazała swoje czoło. No i ja się przeraziłam, bo pomyślałam, że ty już...
Nie musisz kończyć uśmiechnęłam się blado.
Kalina mnie przytuliła. Zaproponowała, że zrobi mi makijaż i poprawi fryzurę. Po długim naleganiu zgodziłam się.
Zrobię ci ładną fryzurkę, polepszysz nastrój, będziesz się lepiej czuła! zapewniała. Pobawimy się w SPA! Pobiegnę do Błękitnej Damy, może ona będzie coś miała! Trzymaj się! rzuciła, po czym wybiegła z pokoju.
Usiadłam wygodniej na łóżku. Nadal czułam, jak pulsowało mi w skroni. Na szczęście nie chodziłam już w tej gigantycznej sukni. Położyłam się i czekałam na Kalinę. Seba się nie zjawił, a była to najlepsza wiadomość dzisiejszego dnia.

Magda, Sebastian uciekł!

Kolejny rozdział za nami. Jestem z niego zadowolona, napisałam w jakieś dwie godziny, także no, hurra! ;3
Chciałabym również mocno pozdrowić Koniowatą, która nie dodaje niczego od miesiąca. A mówiła, że się staje regularna ;*
A tymczasem to ja się staję regularna. Zamierzam publikować raz na tydzień, prawie cztery kartki formatu A4, czcionka Times New Roman, rozmiar 12 :D
Pozdrawiam z Krainy Czarów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za obserwacje i komentarze.
Jeśli mam czas, odwiedzam każdy blog, o którym napiszesz w komentarzu.
Prosiłabym, abyś nie pisał/a komentarza typu: „Fajny blog, wpadnij na mój”, „Obserwuję, wpadnij na mój”, bo to świadczy o tym, że chcesz się zareklamować.

Szablon