poniedziałek, 27 czerwca 2016

07.





 — CO?! — krzyknęłam. Było mi to nawet na rękę, ale miałabym wyrzuty sumienia gdyby mu się coś stało.
Nie kłamię zapewniła. Wziął konia i odjechał. Byłam przed chwilą w stajni, więc widziałam.
Pospiesznie wstałam. Rzuciłam krótkie Chodź! i pobiegłam z Kaliną do stajni. Znowu zdziwiłam się, że się nie zgubiłyśmy. Już nawet nie rozglądałam się na boki. Liczyło się tylko to, żeby dobiec do stajni i sprawdzić, czy nic nie stało się innym...
Magda! pisnęła Kalina. Nie przewracaj się!
Rzeczywiście, przewróciłam się. Poślizgnęłam się na śliskich schodach, ale szybko podniosłam się i szłyśmy dalej. Zwolniłyśmy, gdyż dotarło do mnie, że nie ma po co biec, że Seba wykradł tylko Kongo, a nie zrobił nic innym koniom.
Eyre! wykrzyknęłam radośnie, kiedy tylko stanęłam obok jej boksu.
Miała zaplecioną grzywę oraz ogon. Weszłam do boksu i pogłaskałam ją po pysku. Parsknęła na mój widok. Uśmiechnęłam się. Moja Eyre, której nie widziałam prawie dwa dni.
Kalina, pojedziemy na przejażdżkę? zapytałam, a kiedy nie odpowiadała, dodałam: Na pewno są tutaj ładne tereny...
A Seba? wyszeptała.
Po chwili wahania odpowiedziałam:
Jakoś damy radę.
Poszłam po kopystkę i szczotki. Powoli i dokładnie szczotkowałam klacz, w końcu jej też należy się chwila relaksu. Osiodłałam ją, wyprowadziłam ze stajni i wsiadłam. Chwilę czekałam na Kalinę, a kiedy doszła, ruszyłyśmy do pobliskiego lasu szeroką ścieżką.


***


Las był przepiękny. Rosły w nim wyłącznie nieznane mi drzewa, dlatego zachwycił mnie jeszcze bardziej. Przez korony drzew prześwitywało słońce, słyszałam śpiew ptaków i szum liści. Dużo małych roślinek zielnych dzielnie przebijało się przez ściółkę leśną. Przy ścieżce nie było żadnych młodych drzewek, tylko krzewy z jakimiś owocami.
Uważaj, tutaj jest... Nie dokończyłam. Kalinę uderzyła gałąź.
Ał... syknęła. Po co robiłam taki make-up, skoro i tak mi się rozmazał...
Kiedy dotarłyśmy do strumyka, do dźwięków doszedł także szum wody. Przejechałyśmy kłusem przez mostek, słysząc tętent kopyt. Zaraz za mostem leżało duże, przewrócone drzewo.
Kongo nie da rady! Od kiedy fryzy wysoko skaczą? mówiła, kiedy tylko to zobaczyła. Ona została przecież trenowana specjalnie do skoków...
A mi się wydaje, że to drzewo zawaliło drogę specjalnie szepnęłam, kiedy zbliżyłam się do pnia. Zobaczyłam kartkę z napisem. Nie schodźcie ze ścieżki i nie próbujcie skakać. Ciekawe, dlaczego...
Chyba dlatego... pisnęła przerażona Kalina, wskazując palcem na ogromne zwierzę, siedzące na końcu drogi.
Co to jest...? Kiedy tylko popatrzyło na nas swoimi czerwonymi oczami, szepnęłam do Kaliny: Na trzy wiejemy. TRZY!
Galopowałyśmy tą samą drogą. Wydawało mi się, że była bardziej kręta, niż wcześniej. Usłyszałyśmy za sobą przeraźliwy ryk. Kiedy tylko wyskoczyłyśmy z lasu, podbiegła do nas Błękitna Dama. Kalina i ja zatrzymałyśmy się.
Nie wchodźcie do tego lasu! krzyknęła. Jak już raz weszłyście, to nic nie powstrzyma was przed kolejnym... Ale nigdy nie idźcie same!
Czułam, jak bardzo szybko biło mi serce. Ręce mi drżały. Najokropniejszy był tamten ryk.
Zrozumiałyście?! Nigdy! powiedziała, po czym dodała: Odprowadźcie konie, zaraz kolacja.


***


Magda... Jak myślisz, co to było? I dlaczego Błękitna Dama tak zareagowała? pytała Kalina.
Nie wiem, nawet na razie nie chcę wiedzieć. Czyżby to był znak, że nie wolno nam wychodzić z Pałacu? stwierdziłam z ironią. To nie nasza sprawa! To ich powinno obchodzić, czy w tym chorym królestwie są jakieś potwory czy nie! A najbardziej ciekawi mnie, po co nas wezwali? Przecież i tak się im nie przydajemy, zalegamy tylko puste pokoje tego zamku! Martwi się o nas rodzina, przyjaciele, wszyscy!
Nagle do pokoju weszła Biała Królowa.
Nikt się o was nie martwi westchnęła. Wymazaliśmy im pamięć. Nikt nie pamięta o Magdzie Kamińskiej czy Kalinie Sikorze uśmiechnęła się blado. A wy... widziałyście... GO? zapytała, ściszając głos.
Tylko te przerażające, czerwone oczy szepnęła Kalina, patrząc na nas jak nieprzytomna.
Ja widziałam też ślady... krwi za tym... drzewem powiedziałam cicho. On coś jadł... Ja...
Nie mów dalej. Musicie odpocząć wykrztusiła, po czym dodała: Dobranoc.
Westchnęłam głośno i położyłam się na łóżku.
Słyszałaś? W prawdziwym świecie jesteśmy nikim. Nikim! krzyknęłam.
Tak... Może chodźmy spać, co? Może zapomnimy... powiedziała Kalina cicho, po czym obie zasnęłyśmy.


***


Pora wstawać. Usłyszałam nad głową łagodny głos. Jest późno, a dziś zaczynacie trening!
Ubrałam się najszybciej, jak mogłam, a szafa łudząco przypominała moją z domu na Ziemi. Wzięłam jakieś beżowe bryczesy, bluzkę L i buty, włożyłam je, przy pomocy Kaliny zrobiłam warkocza. Wyciągnęłam jeszcze toczek i wybiegłam z pokoju. Nie było nawet czasu zjeść śniadania.
Magda, Kalina, gotowe na łucznictwo? Uśmiechnęła się Błękitna Dama.
Włożyła nam do prawej ręki łuk, a do lewej strzały. Patrzyłam na nią z przerażeniem, a ona była najwyraźniej rozbawiona.
Przed wami stoją tarcze. Pokazała ręką obok siebie. Będziecie tak długo strzelać, dopóki nie traficie. Oczywiście, z czasem w granicach rozsądku! Zaśmiała się.
Pokazywała nam, jak się strzela. Musiałam przyklęknąć, nałożyć strzałę, naciągnąć łuk i strzelić. Na początku niezbyt mi wychodziło. Potem coraz lepiej, a w końcu...
Dobra, dziewczynki, na dzisiaj koniec. Słońce zachodzi, a po ciemku niezbyt łatwo się strzela, prawda? uśmiechnęła się Błękitna Dama. Kiedy już będziecie potrafić strzelać do celu, będziecie strzelać z koni. Potem test sprawnościowy, po którym okaże się, która z was będzie posiadać Srebrny Miecz... Miłych snów!

Kiedy wróciłam do sypialni, padłam na łóżko. Wszystko mnie bolało. Nadal martwiłam się o Eyre, ale po chwili intensywnego myślenia stwierdziłam, że jest w dobrych rękach królewskich stajennych.

21.06 Wiem, wiem, wiem, wiem! Mam problem z szablonem, napisałam do autorki dzisiaj rano! Przepraszam! 
Trzeciego lipca jadę na Podkarpacką Wystawę Koni Zimnokrwistych. Mogę napisać artykuł, jeśli ktoś by chciał, i link podać pod kolejnym rozdziałem, czy coś, ale ostrzegam — rozdział przez artykuł może się pojawić z opóźnieniem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za obserwacje i komentarze.
Jeśli mam czas, odwiedzam każdy blog, o którym napiszesz w komentarzu.
Prosiłabym, abyś nie pisał/a komentarza typu: „Fajny blog, wpadnij na mój”, „Obserwuję, wpadnij na mój”, bo to świadczy o tym, że chcesz się zareklamować.

Szablon