poniedziałek, 11 lipca 2016

09.



Następne dwa tygodnie stały się rutyną. Codzienne treningi — jak to określiła Błękitna Dama — władania mieczem były o wiele trudniejsze niż strzelanie z łuku. Kalina i ja ledwo ruszałyśmy rękami, bo Dama co chwila kazała nam się zamachnąć.
Nie tak! Nie możesz walić z całej siły! Musisz delikatnie zarzucić, a następnie zaatakować! — mówiła. — Wy nigdy miecza nie trzymałyście?
Ważącego jakieś pięćdziesiąt kilogramów — nigdy.
Na Eyre już zupełnie nie miałam czasu. Trening, śniadanie, trening, obiad, trening, kolacja, trening, spać. Byłam wykończona.
Konie aż wam zbrzydną — powiedziała ostatnio Błękitna Dama. — Będziecie tak na nich ćwiczyć, że jak skończycie, nie zbliżycie się do nich przez miesiąc!
Nie miała racji. Po tygodniu z mieczami, jak to nazwała Kalina, przyszedł czas na dwa tygodnie z łukami, mieczami i końmi. Najpierw do perfekcji ćwiczyłyśmy puszczanie strzał do celu podczas jazdy, potem trzeba było zaatakować z mieczem, też konno.
Nic wam nie odpadło? — zapytała wieczorem Błękitna Dama. — Bo to był dopiero początek. W Zadaniach będzie o wiele trudniej!
Kalina głośno westchnęła, a ja przewróciłam oczami. Czekałyśmy tylko na to, żeby ten cały rozdział się skończył, żeby wrócić do domu...
Domu?! Jakiego domu?! — zapytała Kalina, kiedy tylko jej o tym powiedziałam. — My nie mamy DOMU, zapomniałaś?! Nie znają nas!
Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. Przełknęłam je, po czym wyszeptałam:
Ciekawe, co się dzieje z Sebą...
Kalina zrobiła oburzoną minę i wysyczała:
I ty jeszcze martwisz się o niego...? Po tym, co ci zrobił?


***


Kalina nie odzywała się do mnie przez kilka dni. Wracała do pokoju tylko na noc, a rano gdzieś wychodziła. Błękitna Dama trochę nam odpuściła, a ja nareszcie miałam czas, żeby zajmować się Eyre.
Postanowiłam pojechać w teren, oczywiście w przeciwną stronę od zakazanego lasu. Biała Królowa poleciła mi tę okolicę. Mówiła, że jest tam mały parkur. Kiedy udało mi się tam wybrać, byłam zachwycona.
Mały parkur okazał się być wcale nie takim małym. Przypominał bardziej rozbudowany tor crossowy, a WKKW było moją ulubioną dyscypliną. Płynął tam mały strumyczek, nad nim mostek. Zobaczyłam dużo przeszkód.
Podjechałam na oznaczony chorągiewką start. Dobrze, że wzięłam siodło do WKKW. Zaczęłam kłusować, po czym zagalopowałam na pierwszą przeszkodę. Drewniany płot.


***


Eyre, nie, nie, nie, nie! — piszczałam, próbując zatrzymać klacz.
Zrobiłam zły najazd na przeszkodę. Kiedy Eyre się nie odbiła, tylko zatrzymała, ja wyleciałam z siodła. Przecinając powietrze, czułam się dziwnie wolna i bezpieczna. Jednak kiedy dotknęłam ziemi, poczułam okropny, wszechobecny ból w kręgosłupie. Spadłam na głowę. Zamknęłam oczy, a potem nie słyszałam już nic.
Po jakimś czasie nareszcie coś usłyszałam. Delikatnie uchyliłam powieki, zobaczyłam Białą Królową. Strasznie bolało mnie w kręgosłupie. Próbowałam podnieść głowę, ale nie mogłam. Nie czułam ciała. Czułam tylko ból.
Budzi się! — wyszeptała Biała Królowa. — Magda, słyszysz mnie?
Poruszyłam wargami, co miało oznaczać tak.
Podnieś głowę.
Z wielkim wysiłkiem zrobiłam to, co mi kazała. Bolał mnie każdy nerw, każdy milimetr mojego ciała.
Porusz nogą.
Nie czułam ani jednej, ani drugiej. Nie mogłam nic zrobić.
Do Pałacu, najwyższe piętro, wieża lecznicza.
Ze strachem patrzyłam wokół. Coś mi się stało. Coraz mniej czułam ból, ale jednak pozostał ten tępy, uciążliwy.
Wsadzili mnie w coś, co jako-tako przypominało karetkę, po czym wyjechaliśmy. Leżałam z zamkniętymi oczami. Tylko wtedy nie czułam nic. Nim się obejrzałam (chociaż patrzeć — nie patrzyłam), byliśmy na miejscu. Wtargali mnie na samą górę wieży i położyli na łóżku.
Wezwijcie medyczkę! — powiedziała Błękitna Dama.
Poczułam, jak powoli zasypiam.


***


Otwierałam oczy. Pierwsze, co zobaczyłam, to białe światło. Magda, nie idź w stronę światła!
Obudziła się! Słyszysz mnie? — Kiwnęłam głową. — Spadłaś z konia, pamiętasz? Musiałaś mieć operację i... nie obyło się bez skutków ubocznych.
Jakich? Patrzyłam niemrawo przed siebie. Wszystko rozmazało się w jedną, wielką plamę.
Nie jeździsz konno przez pół roku.
Usłyszałam głośne westchnięcie. Błękitna Dama. Akurat miałam mieć treningi.
I... niedługo najprawdopodobniej możesz stracić władzę w nogach, ale to chwilowe.
Otworzyłam szerzej oczy. Zobaczyłam przed sobą jakąś kobietę, około trzydziestoletnią. Miała krótko ścięte włosy i ponurą twarz.
Musi odpoczywać, wychodzimy! — powiedziała cicho Biała Królowa.
Kalina spojrzała na mnie przez ramię. Uśmiechnęła się delikatnie i poszła wraz z innymi. Podniosłam się na łokciach. Byłam w tym samym pomieszczeniu, co kiedyś. Biała szafka w rogu, lampa na suficie świecąca mocnym blaskiem. Nie mogłam przypomnieć sobie, czy ostatnio też tam była.
Jasne ściany, sufit i podłoga — standardowa sala szpitalna, chociaż to nie był szpital. W moim położeniu plusem było to, że mogłam leżeć, ale nie przypięta do różnych urządzeń. Niestety, nie miałam co robić.
Przechyliłam się na krawędź łóżka. Poczułam strzyknięcie w kręgosłupie. Trudno. Spróbowałam wstać. Z trudem ustałam na nogach. Syknęłam z bólu. Jak lewak zeszłam po schodach, a potem jakimś cudem doszłam do pokoju.
Magda! Co ty... co ty tu robisz?! — wykrzyknęła Kalina, kiedy tylko zobaczyła mnie, przekraczającą próg.
Ciiicho! — syknęłam. — Tam jest nudno, to się tepłam tutaj.
Tep... co? — zapytała, robiąc minę, jakby zjadła cytrynę.
Ajj, przyszłam... — Machnęłam ręką. — Nie powiesz im, nie? Nie mam zamiaru siedzieć tam całe dnie...
Uśmiechnęła się krzywo.
Nie powiem, jeżeli powiesz mi, co tam robiłaś z tym koniem!
Zamarłam na sekundę.
Ty coś sugerujesz?
Ja? Ależ skąd!
Westchnęłam, po czym położyłam się na mięciutkim łóżku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spoglądam na kalendarz na stronie powiatu, a okazuje się, że to 9, no. Właściwie, wcześniej zobaczyłam. Artykulik będzie za tydzień. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za obserwacje i komentarze.
Jeśli mam czas, odwiedzam każdy blog, o którym napiszesz w komentarzu.
Prosiłabym, abyś nie pisał/a komentarza typu: „Fajny blog, wpadnij na mój”, „Obserwuję, wpadnij na mój”, bo to świadczy o tym, że chcesz się zareklamować.

Szablon